|
Z ankiety przeprowadzonej niedawno przez koło naukowe studentów Uniwersytetu w Białymstoku wynika, że ponad 70 proc. absolwentów zaraz po obronie pracy magisterskiej zamierza wyruszyć na podbój zachodnich rynków pracy. Czy rzeczywiście spakują walizki? Czy oznacza to eksodus młodej polskiej inteligencji? A może przeciwnie, proces ten jest korzystny? Oto opinie naszych ekspertów
Dla portalu www.miecio.pl komentują eksperci: prof. dr hab. Dariusz Stola, prorektor Collegium Civitas, Tomasz Gawlikowski z firmy rekrutacyjnej Kadry Polskie oraz prof. dr hab. Karol Musioł, Rektor UJ.
dr hab. Dariusz Stola, prof. i prorektor Collegium Civitas, znawca tematyki migracyjnej
Uważam, że jedynie znikomy odsetek deklarujących chęc wyjazdu wyjeżdza potem naprawdę. Wbrew histerycznym głosom mediów i absurdalnym szacunkom, jakoby poza krajem było już milion, a nawet dwa miliony nowych emigrantow (autorzy mylą przeplyw (flow) i zasób (stock) migrantów), widzę w tym wiecęj pozytywów niż strat.
Młodzi ludzie postępują rozsądnie, może to przynieść korzysci im, a także Polsce. Praca za granicą i w ogóle wyjazdy zagraniczne, to okazja do zdobycia cennych doświadczeń, wiedzy i poszerzenia horyzontow. Oczywiście większe pożytki - i w sensie rozwoju osobistego i zarobków - ma się z pracy w zawodzie wyuczonym, z pracy wymagającej wyższych kwalifikacji niż z mycia talerzy (aczkolwiek na krótką metę i to doświadczenie może być pożyteczne) - sam podczas studiów, jeszcze „za komuny” pracowalem za granicą, i sporo się nauczyłem, mimo, że wykonywalem proste prace fizyczne. Ale podróże kształcą tylko wykształconych - trzeba tylko umieć patrzeć i słuchać. Oczywiście lepiej by bylo, gdyby absolwenci podejmowali pracę w kraju i zgodnie z wykształceniem, ale jeśli nie mogą jej znależć i zmuszeni są wybierać między bezrobociem w swoim mieście, a pracą za granicą, to lepsze jest to drugie.
Trzeba tylko pamiętać o pewnej pułapce, w którą wpadło wielu emigrantów w przeszłości i dziś: można popaść w stan „trwałej tymczasowości", nie bedąc naprawdę ani tu, ani tam, nie zapuszczając nigdzie korzeni, nie potrafiąc znależć trwałego miejsca w kraju imigracji, a stopniowo wykorzeniać się z kraju pochodzenia. Emigranci kiedyś zrozumieją, jak wielką cenę psychologiczną i społeczną to oznacza, ale może być za póżno na zmianę.
prof. dr hab. Karol Musioł, Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego
Oczywiste jest, że po zakończeniu studiów studenci chcą podjąć próbę znalezienia znacznie lepiej płatnej pracy za granicą, która póżniej będzie ważnym atutem podczas szukania pracy w Polsce. To bardzo dobrze, że młodzi ludzie chcą pracować jakiś czas za granicą i to nie jest powodem do ubolewania, ale najważniejsze jest to, by po 2-3 latach wrócili do kraju.
Nie sądzę, aby wyniki cytowanej ankiety były bliskie rzeczywistości. To, co jest groźne, to możliwa emigracja tych „najlepszych z najlepszych”. Tym właśnie super zdolnym trzeba stworzyć warunki nadzwyczajne w Polsce. O tym rozmawialiśmy ostatnio z Prezydentem Lechem Kaczyńskim, który podzielił moje opinie w tej dziedzinie. Najprawdopodobniej powstanie fundacja prezydencka dla wybitnie uzdolnionych młodych ludzi. My też w Polsce będziemy przyjmowali młodych ludzi z innych krajów, szczególnie zza wschodniej granicy.
Zarobki lekarzy i pielgniarek w szpitalach są tak niskie, że prowokują do wyjazdu. Ale takie procesy dyfuzji w ramach Europy, będą na porządku dziennym również w przyszłości, zależnie od tego, na jaki zawód będzie zapotrzebowanie na konkretnym rynku pracy. Będzie to podlegało samoregulacji.
Tomasz Gawlikowski z firmy rekrutacyjnej Kadry Polskie
Obecnie najlepszym i najbardziej kosztownym „towarem eksportowym” Polski są młodzi ludzie. W porównaniu do innych krajów UE mamy bardzo dobry poziom kształcenia, a osoby kończące studia w naszym kraju są bardzo cenionymi pracownikami za granicą. To prawda, że jeszcze niedawno większość osób wyjeżdzających za granicę przeważnie znajdowała proste prace - przeznaczone dla osób niewykwalifikowanych. Najnowsze badania pokazały jednak, iż Polacy wyjeżdzają za granicę nie dlatego, że nie mogły znależć zatrudnienia w kraju. Głównym motywem ich wyjazdów jest różnica w zarobkach. Na szczęście główna bariera, jaką jest język powoli zanika. Coraz więcej młodych ludzi wyjeżdzających za granicę znajduje pracę zgodną ze swoim kierunkiem studiów. Najważniejsze, aby osoby te przełamały stereotyp, że za granicą pracuje się tylko fizycznie.
Jeśli tylko młodzi, wykształceni Polacy bądą zmotywowani do znalezienia pracy za granicą zgodnej z kierunkiem ich zainteresowań oraz skończonych studiów, wróżę temu pokoleniu szansę na zrobienie międzynarodowej kariery.
Miejmy nadzieję, że następnie wrócą oni do Polski, wzmacniając narodowy kapitał ludzki swoim doświadczeniem i profesjonalizmem.
Zebrała: Matylda Setlak
Podyskutuj o tym artykule na forum
|